- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
ADHD jest zaburzeniem neurorozwojowym, którego nie da się raz na zawsze “wyleczyć” i mieć z nim spokój. Nadpobudliwość psychoruchowa z deficytem uwagi towarzyszy nam przez całe życie, aczkolwiek jej objawy mogą ulegać nasileniu lub osłabieniu. Zdarza się również, że w miejsce jednych trudności pojawiają się nowe. Dorośli rzadziej czują nieodpartą potrzebę ruchu, aczkolwiek mogą sobie to rekompensować, dużo mówiąc. Poradnik Abigail Levrini pt. “ADHD w dorosłym życiu” zawiera praktyczne wskazówki, jak radzić sobie z tym zaburzeniem.
Zacznę od tego, że książka, która w zeszłym roku ukazała się nakładem Wydawnictwa Uniwersytetu Jagiellońskiego, jest bardzo przemyślana. Autorka zdaje sobie sprawę, że kieruje ją do osób z ADHD. Z tego względu rozdziały są krótkie, konkretne i napisane prostym językiem. Zdania nie należą do nadmiernie rozwleczonych, przez co bardzo dobrze czytało mi się poradnik “ADHD w dorosłym życiu”. Abigail Levrini zachęca do wykonywania zadań zawartych na kartach książki – znajdziemy w niej zarówno proste testy, jak i tabelki do samodzielnego uzupełnienia. Autorka wskazuje na konkretne strategie radzenia sobie i zachęca do ich wypróbowania.
Poradnik został podzielony na 3 części – wprowadzenie dotyczące motywacji niezbędnej do wprowadzenia zmian w swoim życiu, strategie przydatne do radzenia sobie z typowymi trudnościami i profesjonalne metody wsparcia dorosłych z ADHD. Muszę przyznać, że spodobał mi się ten układ. Jest bardzo czytelny i praktyczny.
Z książki dowiedziałam się, że na studiach sama wypracowałam sobie metody nauki, które polecała autorka. Mnie bardzo pomagało systematyczne sięganie po notatki, przygotowywanie projektów i robienie dobrych notatek. Lubiłam je przepisywać na komputerze, bo mam dysgrafię, co dodatkowo pozwalało mi utrwalić wiedzę. Korzystałam z kolorowych zakreślaczy, obok zapisywałam odręcznie akronimy lub sieć skojarzeń ułatwiającą zapamiętywanie. Przeliczalam wszystkie cechy i metody – dzięki temu zawsze wiedziałam, czy wymieniłam wszystkie. Muszę jednak przyznać, że gdy wykładowca dawał niewiele czasu na kolokwium, częściej się stresowałam i popełniałam błędy. Na szczęście zawsze wszystko zaliczałam w pierwszym terminie. Studia mnie interesowały w przeciwieństwie do przedmiotów w liceum. Tam wszystkiego było za dużo – na naukę też poświęcałam więcej czasu niż inne osoby, przez co borykałam się z wypaleniem. Wtedy nie wiedziałam jeszcze, że mam ADHD.
Abigail Levrini w rozdziale poświęconym pracy umieściła bardzo przydatne pytania. Mnie one bardzo pomogły odzyskać radość z życia zawodowego. Mogłam spojrzeć na to, co jest moją mocną i słabą stroną. Zauważyłam, że najwięcej entuzjazmu mam w sobie, gdy trafiam na klientów o elastycznym myśleniu, którym mogę coś zaproponować. Najmniej, gdy druga strona daje mi sztywne i nie do końca przemyślane wytyczne, przez co brakuje miejsca na jakąkolwiek kreatywność. Ostatnio ugrzęzłam w takiej współpracy, przez którą niechętnie wstawałam do pracy. Klientka mocno ograniczała ilość zzs, ale jednocześnie oczekiwała poruszenia wielu kwestii, użycia mnóstwa słów kluczowych i 11 linków w różnych częściach tekstu. Każdy akapit miał być rozbudowany, nie wolno było samej wprowadzać żadnych ułatwień – FAQ ani H3. Jeśli się gdzieś pomyliłam w bibliografii, co zdarza się przy ADHD, np. zamiast zapisać 32(3), zapisałam 33(2), to twierdziła, że zmyślam publikacje. Próbowałam z nią o tym rozmawiać, ale nie słuchała żadnych merytorycznych argumentów. Po prostu oczekiwała, że będzie tak, jak chce, nawet gdy jej wytyczne wzajemnie się wykluczały. Poza tym ciągle coś dochodziło do jej listy oczekiwań, przez co czułam się notorycznie przeciążona pamiętaniem o tym wszystkim. Nie miałam sił nawet na to, aby przeczytać jakikolwiek poradnik psychologiczny po pracy, bo całą energię traciłam na jej zlecenia.
Gdy przyjrzałam się swoim odpowiedziom w książce Levrini, doszłam do wniosku, że potrzebuję więcej pracy kreatywnej, a mniej sztywnych obostrzeń. Dobrze radzę sobie, tworząc własne plany content marketingowe, umiem też wywiązywać się z cudzych, ale ważne jest partnerskie podejście. Po rozstaniu z tą klientką, znowu polubiłam swoją pracę. Pozostali partnerzy biznesowi są bardziej otwarci. Kiedy zgłaszałam im merytoryczne uwagi, każdy nieco zmodyfikował swoje oczekiwania. Pojawiły się też samodzielne projekty, w których czuję się jak ryba w wodzie. Wspominam o tym, bo, jak słusznie zauważa Abigail Levrini, przy ADHD praca musi być dostosowana do naszych mocnych i słabych stron. Prawdopodobnie osoba neurotypowa lepiej dogadałaby się z moją byłą klientką, bo mniej przytłaczałby ją nadmiar szczegółów do uwzględnienia.
Autorka opisuje też prokrastynację i jej różne rodzaje. Wiele osób z ADHD odwleka wykonanie jakiegoś zadania, bo jest ono nudne, trudne lub rodzi lęk przed porażką. Niektórym pomaga zbliżający się deadline – wtedy następuje wyrzut hormonów odpowiedzialnych za mobilizację. Ja jednak do tej grupy nie należę. Krótki termin realizacji zadania zawsze mnie stresuje i sprawia, że zastanawiam się, czy dam radę, zamiast w pełni skupić się na zleceniu. W związku z tym nigdy nie zwlekam z rozpoczęciem pracy – zresztą moją mocną stroną jest entuzjazm. Abigail Levrini chyba jako pierwsza wspomniała, że deadline nie służy wszystkim osobom z ADHD. Może je stresować i rzutować negatywnie na koncentrację.
Levrini zaleca wyznaczanie celów długoterminowych i dzielenie ich na mniejsze. Ta metoda jest dla mnie bardzo pomocna, bo mniej przytłacza mój umysł. Poza tym niektórych zadań nie da się zrealizować w jeden dzień. Notatki, plany i terminarze towarzyszą mi od lat i w pełni je doceniam. Wprawdzie rozpisywanie czynności w systemie 15-minutowym do mnie nie przemawia, ale każdy z nas musi wypracować własny układ. Ja lubię wypisać wszystko, co mam do zrobienia, podkreślać priorytety, a następnie ustalać jakąś sensowną kolejność. To, czego nie zrealizuję danego dnia, a nie jest pilne, przenoszę na kolejny. Nadmiar szczegółów mnie przytłacza, bo najpierw patrzę całościowo, a potem w mojej głowie tworzy się rozgałęzione drzewo. Dużo trudniej działać mi w odwrotną stronę.
Osoby z ADHD często uczą się różnych strategii, ale szybko o nich zapominają. Dzieje się tak z powodu słabszych funkcji wykonawczych. Często trudno im połączyć ze sobą wszystko, co wiedzą na dany temat, więc poddają się emocjom i chwilowym myślom. Trudniej im też powstrzymać impulsywne reakcje, bo mają słabiej rozwinięty system hamowania wewnętrznego. Bardzo podoba mi się podejście Abigail Levrini, która wspomina o tym, aby nie krytykować siebie za potknięcia. Warto dostrzec to, co udało nam się zrobić, bo bardziej nas to motywuje do działania. Na przykład przez cały tydzień opierałam się impulsom, dopiero dzisiaj im uległam, ale byłam niewyspana.
Abigail Levrini w poradniku “ADHD w dorosłym życiu” wspomina o tym, że możemy motywować się poprzez system nagród i kar. Niekiedy jednak jedno rozwiązanie sprawdza się lepiej niż drugie. Niektórzy z nas reagują na kary, a inni na nagrody.
Polecam Wam ten poradnik, gdyż jest rzetelnie napisany. Autorka bardzo dokładnie omawia leki stosowane przy ADHD – ja na przykład nie wiedziałam, że niekiedy pomagają preparaty na nadciśnienie. Wspomina również o zaletach psychoterapii poznawczo-behawioralnej i coachingu. Wiedza została przedstawiona w przystępnej formie, co ułatwia jej przyswojenie.
Abigail Levrini
ADHD w dorosłym życiu
książka
poradnik psychologiczny
recenzja książki
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje

Komentarze
Prześlij komentarz