"O zmierzchu 3" – Marta Niedźwiecka

Z Martą Niedźwiecką po raz pierwszy spotkałam się przy lekturze Zwierciadła. Od początku spodobała mi się jej bezpośredniość połączona z wiedzą opartą na faktach. Czytałam jej wcześniejsze książki, które stanowią zapis podcastów nagrywanych przez psycholożkę. W “O zmierzchu 3” specjalistka skupiła się na traumie, ciele i seksualności. 



Zacznę od jedynego minusa tej książki, który nie wszystkim musi przeszkadzać. Chodzi o literkę x, która pojawia się tam, gdzie słowo może wskazywać na płeć czytelnika. Rozumiem ideę, która przyświecała Marcie Niedźwieckiej. Psycholożka chciała w ten sposób podkreślić inkluzywność swojej książki. W pełni popieram walkę z dyskryminacją, ale akurat z iksami miałam problem. Nie potrafiłam czytać książki wieczorami, bo jednak korzystanie z tego rozwiązania wymaga bardziej trzeźwego umysłu. Osobiście wolę formy łamane np. zrobił/-a, aczkolwiek rozumiem, że nie każdy identyfikuje się z jedną z dwóch płci biologicznych. 


Teraz przejdę już do plusów, a tych jest bardzo dużo. Przede wszystkim lubię język, którym posługuje się Marta Niedźwiecka. Jest bardzo konkretny, psycholożka czasem rzuci gdzieś mięsem, ale mnie to odpowiada, gdyż cenię sobie autentyzm.


Autorka książki “O zmierzchu 3” wyraźnie podkreśla, że nie każdy znajduje się w stanie, w którym potrzebuje psychoterapii. Wszystkim nam natomiast przyda się podstawowa wiedza psychologiczna. Jak możecie się domyślić, jest ona zawarta w tej książce. Zgadzam się z takim podejściem i ubolewam, że w szkole nie ma podstaw psychologii. Dobrze, abyśmy umieli dostrzec pewne rzeczy.


Marta Niedźwiecka w “O zmierzchu 3” skupia się głównie na ciele, seksualności i traumie. Każdy rozdział jest lekko napisany, ale przede wszystkim oparty na aktualnej wiedzy naukowej. Psycholożka czerpie z różnych koncepcji i nurtów psychoterapii. Daje to pełniejszy obraz rzeczywistości.


Bardzo spodobał mi się rozdział o macierzyństwie. Sama psycholożka podkreśla, że nie każda kobieta musi realizować się w roli matki. Zachęca, abyśmy szczerze przyjrzały się własnym potrzebom. Czy naprawdę chcemy zostać mamą, a może dążymy do tego, aby sprostać oczekiwaniom swojego otoczenia? Jeśli tego nie wiemy, to znak, że chwilowo powinnyśmy odpuścić sobie macierzyństwo i wrócić do tematu za jakiś czas. Marta Niedźwiecka słusznie zauważa, że rola matki bywa wyczerpująca. W pewnym sensie trzeba się wyrzec niektórych rzeczy i pogodzić z tym, że odtąd w centrum naszych zainteresowań znajdzie się dziecko. Ono zresztą dąży do tego, abyśmy w pełni się na nim skupiły, bo jego przeżycie zależy od naszej opieki.


Każdy z nas czasem reaguje na jakąś sytuację mocno i nieadekwatnie. Dzieje się, gdy zadziała  trigger emocjonalny, czyli czynnik spustowy. Jeśli bardzo złości nas koleżanka, jakaś wypowiedź polityka to znak, że warto zatrzymać się i zastanowić, co za tym stoi. Może to być sytuacja z przeszłości, niezaspokojona potrzeba, jakaś wypierana przez siebie część lub trauma. 


Marta Niedźwiecka bardzo dobrze omawia też koluzje, czyli niepisane gry schematów w relacjach międzyludzkich. Bardzo często jest tak, że wchodzimy w związek z kimś uzależnionym. Robimy to dlatego, że kieruje nami przymus powtarzania. Na przykład jako dzieci obserwowaliśmy pijącego ojca i matkę, która się nim opiekowała. Teraz pociąga nas rola ratownika. Wierzymy też, że pomożemy komuś zerwać z nałogiem. 


Koluzji zazwyczaj nie widać na początku związku, bo znajdujemy się na miłosnym haju. Hormony tak działają, żebyśmy sobie ufali i zabiegali o siebie. W związku z tym interesujemy się druga stronę i trochę się zmieniamy, by pokazać się z jak najlepszej strony.


W poradniku “O zmierzchu 3” nie brakuje też praktycznych porad. Mnie bardzo spodobała się metoda z odśpiewaniem “Om, om”, bo pomaga mi rozluźnić zaciśnięte gardło. Przy ADHD mam większe napięcie mięśniowe niż przeciętna osoba. Wystarczy, że się nudzę czekaniem i już zaciskam ciało. Ruch pozwala mi się rozluźnić, ale nie zawsze wchodzi w grę, w przeciwieństwie do śpiewu.


Marta Niedźwiecka napisała też bardzo dobry rozdział o żalu do rodziców. Autorka przestrzega jednak przed bezpośrednim wylewaniem swoich emocji. Rodzice nie zawsze potrafią zrozumieć naszą perspektywę i się na nią otworzyć. Pochodzą z pokolenia, gdzie mało mówiło się o psychologii. Poza tym wielu z nich poczuje się zaatakowanych naszymi zarzutami, co dodatkowo zamknie ich na dialog. Psycholożka zachęca do pójścia na terapię i napisania listu, który jednak nie zostanie wysłany do adresata. Podkreśla przy tym, że każdy na ogół stara się być jak najlepszym rodzicem. Czasem po prostu nie umie inaczej zaopiekować się dzieckiem, bo sam nie zbudował dobrej relacji ze swoimi rodzicami, a naszymi dziadkami. Jesteśmy narodem, który doświadczył ogromnej traumy transgeneracyjnej ze względu na zabory i wojny.


Wkrótce pojawią się poświąteczne promocje na książki, więc polecam Wam polować na “O zmierzchu 3” autorstwa Marty Niedźwieckiej.


Komentarze