- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
Początkowo powieść Magdy Stachuli nie przypadła mi do gustu. “Loft” rozpoczyna się w sposób, który może sugerować, że będzie to thriller erotyczny. Nie przepadam za tym gatunkiem, więc na starcie się zniechęciłam. Staram się unikać scen przemocy seksualnej, bo potem dręczą mnie koszmary. Na szczęście książka okazała się thrillerem psychologicznym. Sceny erotyczne jej nie zdominowały.
Dominika niedawno wprowadziła się do Piotra. Wcześniej była jego sąsiadką – zamieszkiwała loft naprzeciwko jego kamienicy. Gdy wpadła na niego w warzywniaku, wymienili kilka zdań i zaczęli się ze sobą spotykać. Wkrótce zamieszkali razem, niewiele o sobie wiedząc. Ten stan odpowiadał każdej ze stron, która próbowała ukryć przed światem swoją małą tajemnicę.
Piotr często spotyka się w swoim mieszkaniu z Adrianem, który mieszka w tej samej klatce. Jego sąsiad jest eurodeputowanym, za którym ciągnie się parę niewyjaśnionych spraw. Mężczyźnie na dodatek nie układa się w małżeństwie. Dominika zaprzyjaźnia się z żoną Adriana, Karoliną, chociaż nie rozumie, dlaczego ta pozwala się tak traktować.
Życie wszystkich bohaterów nieoczekiwanie zmienia się, gdy do loftu naprzeciwko wprowadza się Ilona. Kobieta jest dziennikarką śledczą, która ma do zrealizowania pewne zadanie. Zbiera materiały do swojego najnowszego artykułu, który wkrótce prawdopodobnie wstrząśnie opinią publiczną. Każdy z mieszkańców kamienicy naprzeciw loftu wynajętego przez Ilonę zaczyna się bać. Komu postanowiła przyjrzeć się dziennikarka i czyje sekrety są zagrożone?
Sprawa komplikuje się, gdy policja otrzymuje wezwanie. Ktoś zabił dziennikarkę w wynajętym mieszkaniu. Nagle wszyscy sąsiedzi zaczynają się nawzajem podejrzewać i obawiać, że policja znajdzie w lofcie ich ślady.
Magda Stachula zdecydowała się na takie zakończenie thrillera “Loft”, które mnie zaskoczyło swoją nieoczywistościa. O ile początek powieści dobrze nie wróżył, o tyle książka w końcu mnie wciągnęła i oceniam ją bardzo pozytywnie. Muszę jednak przyznać, że autorka ma problem z pisaniem wstępów. Od thrillera czy kryminału oczekuję mocnego wejścia – czegoś, co mnie zaintryguje i pochłonie uwagę. Tymczasem w “Lofcie” i “Wzroku” początek stanowi najsłabsze ogniwo, przez które czytelnik może odłożyć książkę i zrazić się do pisarki.
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje

Komentarze
Prześlij komentarz