“W szponach” – Izabela Janiszewska

Do tej pory jestem zadowolona ze wszystkich książek Izabeli Janiszewskiej, na które trafiam. “W szponach” to kolejny kryminał, który mnie głęboko poruszył. Autorka dba o głębię swoich powieści i starannie dopracowuje każdą z nich. Gorąco polecam Ci jej twórczość, jeśli gustujesz w kryminałach.



Julia traci męża podczas napaści, do której dochodzi w Warszawie. Po śmierci partnera kobieta postanawia zmienić środowisko. W tym celu wraz z 6-letnim synem przyjeżdża do Grodziska Mazowieckiego, skąd pochodził jej mąż. Wdowa zamieszkuje w jego domu rodzinnym i próbuje nawiązać relacje z jego kolegami z czasów liceum.


Sytuacji nie ułatwia zachowanie Benia. Chłopiec cały czas twierdzi, że rozmawia z przyjacielem, który namawia go do złego. Twierdzi, że wszyscy kłamią i wkrótce ktoś umrze. Zachowanie malca wywołuje ciarki na plecach. Chłopiec jest oskarżony o podpalenie girlandy w przedszkolu, zepchnięcie wózka dziecięcego i spowodowanie karambolu oraz zniszczenie pokoju psychologa.


Julia zaczyna martwić się jego zachowaniem. Pewnej nocy wydaje jej się, że ktoś rzeczywiście znajduje się w domu i przyjaciel syna wcale nie powstał w dziecięcym umyśle. Psycholog także bierze tę wersję pod uwagę, choć jego zdaniem najbardziej prawdopodobna jest żałoba po śmierci ojca.


Julia zaprzyjaźnia się z Robertem i jego rodziną, którzy mieszkają za płotem. Nawiązuje też dobrą relację z Witkiem – nauczycielem języka polskiego. Próbuje zbliżyć się do Feliksa, ale ten właśnie zostal oskarżony o molestowanie przez 15-letnią pacjentkę, więc nie jest w najlepszym nastroju. Najmniejszą sympatią pała do Maćka Molendy, którego żona jest przedszkolanką Benia.


Równolegle poznajemy historię sprzed lat. Wówczas to nastoletnia Hela została zgwałcona przez 3 mężczyzn, którzy potraktowali ją bardzo przedmiotowo. Jej ojciec postanawia zemścić się na sprawcach, ale sytuacja bardzo szybko wymyka się spod kontroli. W tle rozgrywają się bowiem porachunki między miejscowymi chuliganami.


Muszę przyznać, że zachowania grodziskiego światka przestępczego momentami tak mnie przerażały, że miałam ochotę odstawić książkę. Izabela Janiszewska chciała jednak w ten sposób pokazać, że przemoc i zaniedbanie emocjonalne sprawiają, że z człowieka wychodzi jego zwierzęca natura. Każda z nas ma w sobie dwa wilki i tylko od okoliczności zewnętrznych zależy, którego wybierze.


“W szponach” to mocny thriller, którego zakończenie w dużej mierze mnie zaskoczyło. Niektórych rzeczy się spodziewałam, ale inne okazały się trudne do przewidzenia.  Polecam tę książkę Izabeli Janiszewskiej, bo jest świetna, chociaż mocna.

Komentarze