“Drugie dno” – Klaudia Muniak

Klaudię Muniak poznałam, czytając thriller “Pod dachem z mordercą” – nasze pierwsze spotkanie okazało się wyjątkowo udane. Tamtej książce wystawiłabym ocenę 10/10, więc pognałam po “Drugie dno”, które wyszło w zeszłym roku. Czy ta powieść także zasługuje na uwagę i pozytywną rekomendację?



W “Drugim dnie” otrzymujemy kryminał z wątkiem górskim – jego akcja toczy się na Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej. Początkowo się trochę wynudziłam, bo autorka opisywała jakieś sznurki i narzędzia do wspinania się po jaskiniach. Rozumiem jednak, że zrobiła to z rzetelności i zamiłowania do dobrego researchu. Później akcja zaczęła się toczyć wartko, co mnie ogromnie ucieszyło.


Marietta Wejman jest ratowniczką medyczną, która pracuje jednocześnie w dwóch miejscach – na SOR i w GOPR.  Pewnego dnia, w środku upalnego lata, otrzymuje zgłoszenie do wypadku w pionowej jaskini. Dwóch braci – Szymon i Damian udało się na wspinaczkę, która była dla nich challenge’em. Niestety, dla starszego z braci miała tragiczny finał. Lina, która miała go zabezpieczać, niespodziewanie pękła, przez co spadł na dno jaskini i zginął na miejscu. Obok niego policjanci znajdują posiniaczone ciało innego mężczyzny. Jak się później okazuje, brał on udział w ognisku zorganizowanym przez dziewczynę młodszego z braci. Co łączy obie sprawy? Czy odpowiada za nie jedna osoba? Czy doszło do wypadku, a może zaplanowanego morderstwa?


Choć Marietta jest ratowniczką, a nie policjantką, nieoczekiwanie pomaga prowadzić śledztwo Łukaszowi Zaborowskiemu. Mężczyzna został zesłany na prowincję z Warszawy. Jego partnerka za nim nie przepada i nie chce z nim współpracować. Jej miejsce zajmuje Wejman, która dobrze zna mieszkańców i wzbudza ich zaufanie. Na dodatek, niezależnie od okoliczności, czuje się zobowiązana, aby nieść im pomoc. Robi to nawet po godzinach pracy, przez co zdobywa wiele cennych informacji dla przebiegu śledztwa.


“Drugie dno” stanowi kryminał, w którym nie brakuje nagłych zwrotów akcji. Ostatecznie finał powieści okazał się dla mnie sporym zaskoczeniem, chociaż wcześniej brałam go pod uwagę. Klaudia Muniak potrafi “zakręcić” czytelnika tak, że często zmienia zdanie co do podejrzanego i przebiegu zdarzeń. Lubię takie powieści, bo przynajmniej nie mogę w nich narzekać na nudę. Po cichu liczę na kontynuację przygód Marietty i Łukasza – w końcu między nimi coś zaczęło się rodzić, przez co czuję niedosyt.


Komentarze