“Gehenna. Kościelna okupacja Polski” – Artur Nowak i Stanisław Obirek

Ostatnio miałam okazję zapoznać się z tą niezwykle ważną książką, która otworzyła moje oczy na pewne kwestie. Z niektórych rzeczy od dawna zdawałam sobie sprawę, ale pogłębiłam wiedzę na ich temat. “Gehenna. Kościelna okupacja książki” jest dłuższą formą wywiadu, który przeprowadził Artur Nowak ze Stanisławem Obirkiem.



Zachęcam Cię do przeczytania tej książki, jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o sprawach przemilczanych i zamiatanych pod dywan. Są one niewygodne dla polskich biskupów. Lektura tego wywiadu wymaga jednak otwartego umysłu, bo niektóre kwestie mogą kłócić się z tymi, które wpajano Ci przez lata. Reakcja obronna jest naturalna – nasz mózg lubi utwierdzać się w tym, o czymś kiedyś słyszał. Jednocześnie odrzuca nowe fakty, bo ich przyswojenie wymaga od niego większej pracy i zużycia energii. To nie jest tak, że ktoś bezrefleksyjnie słucha księży i papieża, bo brakuje mu zdolności intelektualnych i krytycznego myślenia. Po prostu tak działa mózg człowieka – skupia się na potwierdzeniu tego, co już wie i odrzucaniu tego, co temu przeczy.


“Gehenna. Kościelna okupacja Polski” rzuca nowe światło na przyjęcie chrześcijaństwa przez Mieszka I. Władca narzucił Słowianom religię katolicką, nie pytając ich o zdanie. Musieli pójść za nim, bo Mieszko chciał czerpać profity z mariażu tronu i ołtarza. Choć od tego wydarzenia upłynęło ponad 1000 lat, wciąż nie umiemy wydostać się spod kościelnej dyktatury.


Przez wieki uważano, że duchowny nie może zadawać się z chłopami. Postrzegano ich bowiem jako gorszy gatunek człowieka. Księża lubili się zaś wywyższać i zaznaczać swoją uprzywilejowaną pozycję na każdym kroku. 


W pewnym momencie wprowadzono obowiązek chodzenia do kościoła. Jeśli jakiś mieszczanin czy chłop nie wywiązał się z niego, nakładano na niego karę finansową. Gdy jej nie opłacił, poddawano go chłoście. Takie podejście nie ma nic wspólnego z wolnością sumienia i wyznania.


Co tu dużo mówić – do niedawna ślub można było zawrzeć wyłącznie w Kościele. Świeckie małżeństwa mają wyjątkowo krótką tradycję, podobnie jak rozwody. Przez wieki unieważnić ślub mógł tylko sąd diecezjalny. Gdy to się zmieniło, duchowni się zdenerwowali – w końcu państwo odebrało im uprzywilejowaną pozycję.


Artur Nowak i Stanisław Obirek zwracają uwagę na znaczenie traumy religijnej, którą naznaczono polskie społeczeństwo. Zapewne nie raz słyszałeś na lekcjach religii, że Twoje myśli stanowią ciężki grzech. Masz nauczyć się je kontrolować, bo nie otrzymasz odpuszczenia win i nie będziesz mógł przystąpić do komunii. Jej brak w okresie wielkanocnym stanowi grzech ciężki i skazuje Cię na wieczne potępienie. Tymczasem psychologia mówi wyraźnie – kontrolowanie myśli zużywa mnóstwo energii. Poza tym im bardziej nie chcesz o czymś myśleć, tym większe ryzyko, że akurat to zrobisz. Współczesna nauka mówi o myślach intruzywnych (niechcianych), które rodzą poczucie winy i wstyd. Sprawiają, że czujesz się gorszym człowiekiem. Tymczasem myśli są tylko przypadkowym wytworem Twojego umysłu. Nie masz nad nimi władzy, podobnie jak nad swoimi snami. Dlaczego zatem masz się z nich spowiadać?


Religia katolicka wpłynęła na życie każdego z nas – nawet jeśli po latach ją odrzuciliśmy, nadal może sterować naszym życiem z tylnego siedzenia. Przyjemność podczas seksu może rodzić poczucie winy, przez co cierpimy na anorgazmie lub ból podczas stosunku. Nierzadko mamy też problem ze stawianiem granic – Kościół odmowę pomocy traktuje jako grzech. Nie bierze przy tym pod uwagę, że możemy czuć się zmęczeni lub zwyczajnie nie mieć chęci na altruizm.


Kościół straszył Cię, gdy byłeś dzieckiem, piekłem i opętaniem. Pozostawiło to ślady w Twojej psychice, które teraz nierzadko musisz przepracować podczas psychoterapii. Zresztą egzorcyzmy do dziś budzą duży sprzeciw psychiatrów i psychoterapeutów. Bardzo często dokonuje się ich na ludziach, którzy zmagają się z psychozą wynikającą chociażby ze schizofrenii. Takie osoby potrzebują leczenia psychiatrycznego, a nie agresywnej postawy księdza, który rzekomo wypędza diabła.


Czy zauważyłeś, że w Polsce kobiety rzadziej odchodzą od mężów stosujących przemoc niż w innych krajach Europy? Polki tego nie robią, bo Kościół i rodzina wychowali je do posłuszeństwa mężczyźnie. Od dziecka też oczekują, że będzie szanowało rodzica, nawet tego, który je krzywdzi. Zresztą to właśnie od duchownych możemy usłyszeć, że cierpienie uszlachetnia i każdy musi nieść swój krzyż. Kościół odpowiada w dużej mierze za rzesze DDA, DDD i osób z zaburzeniami osobowości wiązki B w naszym społeczeństwie. Promuje bowiem trwanie w przemocowym związku, który pozostawia głębokie traumy w ciele i psychice dzieci.


Każda religia na świecie służy do sprawowania władzy. Nie lubi, gdy zagraża jej niezależne myślenie, nauka czy demokracja. Na czele każdego systemu stoi ktoś, kto przypisuje sobie nieomylność. Czy naprawdę potrzebujemy opresyjnych religii, by wierzyć w Boga i być dobrym człowiekiem? Czy Kościół przypadkiem nie obraża Boga, ukazując go jako okrutną i małostkowa siłę, która skazuje własnego syna na cierpienie i tortury? W Polsce czcimy krzyż, czyli narzędzie zbrodni. Niektórzy tak bardzo odpływają w tym zakresie, że najchętniej ukamieniowaliby nauczycielkę za wyrzucenie do kosza kawałku polipropylenu ze stroju na Halloween.


Czy wiesz, że kult maryjny, który w Polsce bije wszelkie możliwe rekordy popularności, nie podobał się na soborze watykańskim II? Ewangelicy nie przywiązują tak dużej wagi do Maryi. Jej postaci zresztą poświęcono niewiele uwagi w samym Piśmie Świętym.


Kościół katolicki od wieków ma obsesję na punkcie kontrolowania kobiet i ich cielesności. W związku z tym próbuje narzucać im swoją wolę w sprawie antykoncepcji, in vitro i seksu pozamałżeńskiego. Niepokoi go, gdy napotyka sprzeciw. Bardzo często nie rozumie też, że nie powinien wpływać na sprawowanie władzy przez kolejne ekipy rządzące.


Rodzic powinien robić wszystko, aby jego dziecko chodziło do Kościoła. Jeśli uszanuje sprzeciw swojego syna lub swojej córki, trafi do piekła. Krótko mówiąc, ta instytucja od lat promuje przymus jako narzędzie do wzmacniania swojej potęgi. Zawsze mnie intrygowało, ile dorosłych i dojrzałych osób świadomie wstąpiłoby w poczet wiernych. Śmiem podejrzewać, że wówczas większość polskich parafii musiałaby się zamknąć. Podaż okazałaby się bowiem większa od realnego popytu.


Zapewne nie raz słyszałeś, że Polak-katolik i Kościół stanowią ostoję Polski. Tymczasem historia pokazuje zgoła coś odmiennego. Kościół nigdy nie stał na straży polskości i naszej suwerenności. Najpierw kazał podporządkowywać się zaborcom, a później Hitlerowi i namiestnikom sowieckim. Miał bardzo korzystny układ z kolejnymi sekretarzami KC PZPR. Dzięki niemu zyskiwał wiele swobód w zamian za poparcie partii. 


Kościół ma w Polsce władzę totalitarną – otrzymał więcej ziem, niż stracił w przeszłości. Państwo wciąż wypłaca mu pieniądze, a tymczasem ta skostniała instytucja nie płaci normalnych podatków i składek ZUS. Kolejne ekipy rządzące – od lewa do prawa, finansują lekcje religii w szkołach z naszych podatków. Przekazują środki na kościelne inicjatywy i ubezpieczenia księży. To tylko pokazuje, z jak bardzo uprzywilejowaną grupą mamy do czynienia.


Od lat oburza mnie kreowanie papieża Polaka na świętego – nie zgadzam się z taką narracją. Jan Paweł II przez lata tuszował pedofilię. Był bardzo konserwatywny, poza tym praktykował samobiczowanie. Ktoś, kto wyrządza krzywdę sobie i przymyka oczy na nadużycia seksualne, nie ma w sobie nic, co zasługiwałoby na pochwałę. Na dodatek Karol Wojtyła dyskryminował kobiety. Moim zdaniem i bez niego w końcu poradzilibyśmy sobie z komunizmem. Nie ma co robić z Karola Wojtyły bohatera narodowego. Nie każdy Polak, który doszedł na szczyty władz, zasługuje na hołubienie.


Kardynał Wyszyński okazał się wybitnym antysemitą, zresztą wielu duchownych promowało nienawiść wobec Żydów. Kościół od zawsze miał z nimi problem i swoim podejściem skaził umysły wielu Polaków. Przyczynił się do pogromu Żydów i rozlewu krwi. Dziś działa ramię w ramię z braunowcami, którzy słyną z antysemityzmu.


Biskup Sapieha, który był duchowym przewodnikiem Karola Wojtyły, także molestował najsłabszych. Przemocy seksualnej ze strony Kościoła doświadczyło wiele osób. Do dziś pamiętam, jak w III klasie podstawówki musiałam zbierać podpisy ze spowiedzi w pierwszy piątek miesiąca. W kościele franciszkanów natknęłam się na zakonnika, który kazał mi robić sobie dobrze, myśląc o bracie Mikołaju. Myślałam, że zwymiotuje – uciekłam wówczas z konfesjonału. Minęło wiele lat od tamtej chwili, a ja wciąż mam dreszcze, gdy przechodzę obok tego kościoła.


Polski katolicyzm jest ludyczny i przypomina festyny. Wszystkie święta państwowe celebruje się w towarzystwie duchowieństwa. Od siebie dodam, że mało które święto państwowe nie jest jednocześnie świętem religijnym. Doliczyłam się raptem dwóch – Święta Pracy i Święta Niepodległości. Do Święta Wojska Polskiego podpięto już Wniebowstąpienie Maryi, a do Święta Konstytucji dorzucono Święto Maryi Królowej Polski. Wszystko to sprawia, że bliżej nam do Cerkwi niż Kościołów w zachodniej Europie. Zresztą Ordo Iuris, na czele z Kaja Godek, ma bliski związek z Cerkwią i Rosją. Nic dziwnego, że od lat sieje w naszym kraju zamęt – to z pewnością podoba się Putinowi.


Kościół nie może żyć od wroga – feministek, gejów czy unijnych instytucji. Nawet konwencja stambulska, która ma chronić ofiary przemocy, znosząc nierówność, jest solą w oku polskich biskupów. W końcu Kościół od lat chwali kobiety, które nie odeszły od męża, który stosuje wobec nich przemoc. Szkoda, że nie myśli o dzieciach, które w takich domach doświadczają traumy, a w dorosłości borykają się z poważnymi zaburzeniami osobowości.


Komentarze