Jeszcze nie trafiłam na kiepski kryminał Remigiusza Mroza, dlatego jego książki traktuję jak literackie pewniaki. Ostatnio skończyłam czytać jego najnowszą powieść, która totalnie zaskoczyła mnie rozwojem akcji i finałem. W “Labiryncie” akcja toczy się aż w kilku miejscach – Opolu, Krynicy Morskiej i Mamonowie (Obwód Kaliningradzki). Bardzo miło mi się czytało fragmenty dotyczące mojego miasta, wszak Remigiusz doskonale je zna.
Gerard Edling, czyli dobrze znany nam behawiorysta, prawdopodobnie nieprędko pojawiłby się na łamach książki Remigiusza Mroza, gdyby nie jego obietnica. Pisarz zadeklarował, że osadzi akcję swojej kolejnej powieści tam, gdzie w wyborach prezydenckich uda się uzyskać najwyższą frekwencję. Padło na Krynicę Morską, do której Polacy zjechali na pierwszy letni wypoczynek.
W 2006 roku opolski prokurator Gerard Edling i jego podwładna Beata udają się na kurs z czytania mowy ciała. Prowadzi go mężczyzna, który od lat interesuje się tym zagadnieniem. Na swoją konferencję zaprasza zainteresowanych do pensjonatu Wodnik w Krynicy Morskiej. Oprócz prawników z Opola zjawiają się też policjanci, prokuratorzy i kryminolodzy z różnych części kraju. Podczas tego wydarzenia rozpętuje się sztorm stulecia, przez co Wodnik zostaje odcięty od świata. W tym czasie dochodzi do zabójstwa chłopca – syna prowadzącego i jego żony, która także przebywa w pensjonacie. Edling stara się zabezpieczyć ciało dziecka dla funkcjonariuszy i przeprowadzić własne rozpoznanie. Sprawa nie jest łatwa, bo otaczają go inni specjaliści od mowy ciała, którzy potrafią doskonale panować nad swoimi gestami.
W kolejnych godzinach morderca nie próżnuje – a może jest dwóch zabójców? W pensjonacie ginie kolejny człowiek, co wzbudza popłoch wśród pozostałych przy życiu. Czy Gerardowi i Beacie uda się dotrzeć do prawdy, zanim zginą wszyscy uczestnicy szkolenia?
W 2026 roku Małgorzata – przyjaciółka Gerarda, otrzymuje pudełko. Znajduje się na nim nazwisko Edlinga, Krynica Morska i styczeń 2006. Dziennikarka nie wie, z czym połączyć te dane, ale uważa, że ktoś usiłuje za ich pomocą przemówić i przekazać jej cenną informację. Kobieta nie próżnuje, prosi Szpilę, znaną dziennikarkę śledczą, o to, aby przyjechała do Opola. Opowiada jej o tajemniczym pudełku, które ktoś pozostawił pod jej drzwiami. Małgorzata wierzy, że ten ktoś nie tylko zna przeszłość Gerarda, ale też wie, co się z nim stało, gdy w tajemniczych okolicznościach zniknął z Wieży Piastowskiej. Podczas obiadu, które obie dziennikarki jedzą w opolskiej Bałkanicy, ktoś podrzuca drugie pudełko. Na nim z kolei znajdują się dane innego członka konferencji. Gocha znajduje punkt zaczepienia, ale potrzebuje wsparcia prokuratora. W jednym z pracowników opolskiej prokuratury znajduje sprzymierzeńca.
Wkrótce rozpoczyna się dziennikarskie śledztwo, które jednocześnie staje się wyścigiem z czasem. Tropy najpierw prowadzą Małgorzatę do Krynicy Morskiej, gdzie dowiaduje się wielu ciekawych rzeczy o znienawidzonym kabaliście z Chabrów. Kobieta uważa, że ma on coś wspólnego ze sprawą sprzed lat i zaginięciem Edlinga. Następnie dziennikarce przyjdzie przekroczyć nielegalnie granicę z Rosją. Czy uda jej się ustalić fakty? O co w tym wszystkim chodzi? Co łączy różne sprawy i czy kabalista z Chabrów rzeczywiście jest taki zły, za jakiego uważa go Gocha?
Remigiusz Mróz w “Labiryncie” stworzył niezwykle wciągająca intrygę kryminalną. Nie potrafiłam oderwać się od lektury i pochłonęłam te 520 stron w ekspresowym tempie. Jest to jedyny autor, u którego nie zniechęca mnie grubość książki. Mróz przez całą powieść trzyma równie dobre tempo akcji. Jego książki nie należą do przegadanych, co często zdarza się w przypadku innych autorów.

Komentarze
Prześlij komentarz