Nauczyciele – Freida McFadden

Wiola poleciła mi kiedyś Freidę McFadden i muszę przyznać, że bardzo polubiłam tę autorkę, bo jej thrillery zawsze kończą się w niespodziewany sposób. Nie inaczej było w przypadku powieści Nauczyciele, którą właśnie skończyłam czytać. Choć jej lektura przypadła na dni, gdy czułam się bardzo zmęczona, nie umiałam się od niej oderwać. To tylko świadczy o kunszcie pisarskim autorki.



Addie jest nastolatką, która pomimo młodego wieku wiele już przeszła w swoim życiu. Przez lata wychowywała się w rodzinie dotkniętej alkoholizmem. Jej ojciec nie potrafił rozstać się z nałogiem, przez co wzbudzał w córce obawy i wstyd. Matka Addie była typową osobą współuzależniona, która nawet po śmierci męża nie potrafiła dostrzec, ile zła wyrządził jej rodzinie. Wciąż za nim płakała i tęskniła, chciała też na siłę wyciągać córkę na grób ojca. Nie zważała przy tym na emocje Addie. 


Od nastolatki wszyscy się odwrócili z powodu matematyka i zaczęli wytykać ją palcami. Uznali, że Addie miała romans ze starszym panem, ponieważ ktoś widział ją pod jego domem. Swoją drogą uważam, że kogoś nieźle poniosło z fantazją, gdy stworzył całą historię na podstawie tego niepozornego zdarzenia. Nauczyciela zwolniono, choć Addie o nic go nie oskarżyła – dyrektorka, Eve i rówieśnicy znienawidzili ją za to, choć każdy z innego powodu. Nastolatka stała się ofiarą szkolnego hejtu, któremu niektórzy pedagodzy przyklaskiwali poprzez swoją bierność.


W nowym roku szkolnym Addie poznaje małżeństwo nauczycieli. Eve uczy jej matematyki, z którą nastolatka ma spory problem, ale pedagozka nic z tym nie robi – nawet nie usiłuje jej nic wytłumaczyć na przerwie. Nate jest przeciwieństwem swojej żony – okazuje nastolatce sympatię, chwali jej wiersze i dostrzega w niej talent literacki. Addie rozkwita na lekcjach angielskiego i ma coraz większą słabość do przystojnego nauczyciela. Jak potoczą się jej szkolne losy?


Muszę przyznać, że thriller Nauczyciele autorstwa Freidy McFadden mocno mnie poruszył ze względu na wątki obyczajowe. Nie potrafiłam zrozumieć, dlaczego wszyscy obwiniają Addie, choć nic złego nie zrobiła matematykowi. Nie podobała mi się matematyczka, która zamiast jej pomóc, tylko dokładała do kotła. Eve przypominała mi moją nauczycielkę biologii z liceum, której nie warto było pytać o powtórzenie jakiejś nazwy łacińskiej, bo potem brała Cię do odpowiedzi, by zadać Ci celowo pytanie dotyczące kwestii, której nie dosłyszałes. Uważam, że kiepska relacja pani Benett z jej mężem nie tłumaczy jej zachowania. Nie powinna wyżywać się na uczennicy. Rozumiem, że szukała ukojenia w butoholizmie, ale nie pochwalam jej postawy wobec uczniów.


Swoją drogą w thrillerze Nauczyciele każdy coś ukrywa i żaden bohater nie jest jednoznacznie dobrą ani złą postacią. Ze wszystkich w pewnym momencie wychodzi hipokryzja. Nie chcę zbyt wiele zdradzać, ale jak dotrzecie do zakończenia, to wszystko zrozumiecie. Dawno żadna książka nie pozostawiła mnie z takim niedomknięciem poznawczym. Zakończenie mocno mnie zszokowało, bo jedyna postać, która wydawała się dobra, też miała swoje grzeszki na sumieniu. Za tę złożoność cenię Freide McFadden.

Komentarze