“Trucizna” – Klaudia Muniak

Klaudia Muniak pisze świetne kryminały z wątkami biotechnologicznymi, ale dotychczas wydawała pojedyncze książki. Tym razem zdecydowała się na serię poświęconą Julii Przybysz, która pracuje w policyjnym laboratorium. Pierwszym tomem jest książka pt. “Trucizna”, która pochłonęła mnie bez reszty. Dosłownie nie umiałam jej odstawić na biurko, ponieważ tak ciekawiło mnie zakończenie, które okazało się nieoczywiste. 



Powieść rozpoczyna się od znalezienia zwłok młodej kobiety – Malwiny Orłowskiej. Policjanci szybko odkrywają, że zamordowana pracowała w firmie biotechnologicznej. W jej imieniu odbierała liczne nagrody, a szef płacił jej najwięcej spośród wszystkich pracowników. W dniu zabójstwa była widziana przez sąsiadkę z tajemniczym mężczyzną. Policjanci postanawiają ustalić jego tożsamość.


Podczas śledztwa na jaw wychodzi wiele spraw. Po pierwsze, Malwina przed laty rozstała się z chłopakiem, ponieważ była zbyt rozrywkowa. Po drugie, nie lubiła jej koleżanka z pracy, gdyż Orłowska zarabiała od niej dużo więcej. Po trzecie, mogła mieć romans z szefem, co mogło nie spodobać się jego żonie. Po czwarte, w jej otoczeniu pojawił się także kochanek, z którym romansowała podczas niemieckiej delegacji. Jakby tego było mało, jej współlokatorka dziwnie się zachowuje i wciąż się ukrywa. W przeszłości bardzo chciała pracować w tej samej firmie co Malwina, ale nie miała tyle szczęścia co Orłowska. Kto i dlaczego zabił tę kobietę? Czy mamy do czynienia z seryjnym zabójcą, który w przeszłości pozbawił już życia inne osoby? 


W ustaleniu tożsamości sprawcy pomoże Julia Przybysz. Policyjna laborantka bardzo angażuje się w tę sprawę – traktuje ją jako formę zadośćuczynienia za błąd z przeszłości. Za kobietą wciąż ciągną się demony traumy, które nie pozwalają jej w pełni żyć. Czy dogada się z Kamilem – swoim eks, którego nagle porzuciła? Mężczyzna ma do niej ogromne pretensje i słynie z tego, że nie potrafi utrzymać nerwów na wodzy.

Komentarze