- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
Po sukcesie “Młocki” postanowiłam zapoznać się z innymi reportażami Marka Szymaniaka. Mężczyzna ma talent do pisania o kwestiach ważnych społecznie z ogromną wrażliwością. Czegoś takiego oczekuję od dziennikarza i ten świetnie wywiązuje się ze swojego zadania. Czego dowiedziałam się z książki pt. “Zapaść. Reportaże z mniejszych miast”?
Sama mieszkam w mieście wojewódzkim, więc mam nieco inną perspektywę niż osoby pochodzące z mniejszych ośrodków. Chciałam poznać ich spojrzenie, aby lepiej zrozumieć też poparcie dla określonych ugrupowań politycznych. Zdaję sobie sprawę, że gdy ktoś mocno zawiódł się na danej opcji, przez nią stracił pracę i perspektywy, to będzie popierał inną, radykalną, która przywraca mu godność.
Marek Szymaniak sporo uwagi poświęcił upadkowi Froteksu, który niegdyś dawał pracę wielu mieszkańcom Prudnika. Nie inaczej było z zakładem tekstylnym z Bielawy. Niestety, bardzo zaniedbaliśmy tę gałąź przemysłu. Kolejne rządy zezwalały na import tańszych produktów z Chin, jednocześnie podejmując nieodpowiedzialne decyzje gospodarcze. Frotex miałby szansę przetrwać, gdyby nie połączono go z innym zadłużonym już zakładem. Dziś efekt jest taki, że takie miejscowości wymierają – wyprowadzają się z nich młodzi ludzie. Ci, co zostają, nie mają szansy na normalne zatrudnienie, więc pracują gdzieś za najniższą krajową lub dojeżdżają do sąsiednich, większych miejscowości.
Zaintrygował mnie też rozdział poświęcony lokalnym czasopismom. Nie wiedziałam, że w niektórych miejscowościach wydaje je miasto z pieniędzy podatników. Zdarza się, że burmistrz traktuje taką gazetę jak własną tubę propagandową. Potrafi zwolnić z pracy dziennikarzy za to, że informują o zgłoszeniu się do wyborów jego kontrkandydata i nie pozwala na publikację krytycznych tekstów. W ten sposób gdzieś po drodze znika rzetelność. Nawet prywatne gazety za krytykę rządzących mogą stracić reklamodawców, bo w średnich miejscowościach wszyscy się znają i tworzą skomplikowane sieci wpływów.
W wielu miastach środki unijne stają się okazją do rewitalizacji centrum. Można by uznać to za pozytyw – w końcu coś się zaczyna zmieniać, ale nie zawsze na lepsze. Obecnie panuje moda na betonoze – z rynków wycina się drzewa i krzewy, przez co robi się w nich okropny skwar. Znikają też ławki, a ich miejsce zajmują nowe miejsca parkingowe. Wpisuje się to w szerszy problem społeczny – samochodoze, o której często wspomina Janek Śpiewak na swoich kanałach.
Ubóstwo energetyczne, którego doświadcza wielu Polaków, przyczynia się do zanieczyszczenia powietrza. Smog bierze się z kominów, gdzie często pali się byle czym, w tym śmieciami. Niektórzy nie wiążą swojego kiepskiego samopoczucia i licznych chorób z tym, że oddychają zanieczyszczonym powietrzem. Szacuje się, że co roku nawet 200 tysięcy Polaków umiera z powodu smogu, do którego też przyczyniają się samochody. W Polsce przeważają stare auta, które emitują mnóstwo zanieczyszczeń, w tym substancji rakotwórczych. To jest ten punkt, który mnie najmocniej zasmucił. Mogę żyć zdrowo, ale nie mam żadnego wpływu na jakość powietrza, którym oddycham.
W mniejszych miejscowościach ceny mieszkań doganiają te warszawskie. Jak to możliwe? Wszystko dzięki sprytnym deweloperom, którzy celowo budują mało, bo przy niewielkim podaży, udaje się więcej wycisnąć za sprzedaż jednego lokalu. Alternatywnym rozwiązaniem mogą okazać się spółdzielnie. W Bielawie powołano świetną inicjatywę – spółdzielnię. Każdy na początek musi mieć 20% wkładu własnego, a później wraz z czynszem spłaca ratę za mieszkanie. W końcu to po kilkunastu lub kilkudziesięciu latach staje się jego własnością.
książka
Marek Szymaniak
recenzja książki
reportaże
Wydawnictwo Czarne
Zapaść Reportaże z mniejszych miast
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje

Komentarze
Prześlij komentarz