“Anonim” – Diana Brzezińska

Cały czas zastanawiam się, jak to możliwe, że twórczość Diany Brzezińskiej odkryłam dopiero w tym roku. Autorka pisze świetne kryminały, od których nie potrafię się oderwać. Zapewnia mi dokładnie to, czego oczekuję od tego rodzaju powieści, za co chapeau bas. W tym tygodniu skończyłam czytać “Anonim” i dziś przychodzę z recenzją tej książki.



W tej historii przeszłość miesza się z teraźniejszością. Diana Brzezińska stworzyła akta sprawy i transkrypcje zeznań, aby przedstawić je czytelnikowi. Jest to dość ciekawy zabieg literacki, z którym zetknęłam się po raz pierwszy. Swoją drogą zwiększa on wiarygodność samej powieści, choć mamy tu do czynienia z fikcją literacką. 


Mam jedynie drobne zastrzeżenie do “Anonima”. Na jednej ze stron są zeznania Kacpra wraz z numerem PESEL. Wskazuje on na rok urodzenia 1988 – osoby z tego rocznika chodziły do gimnazjum, a przepustką do studiowania był wynik matur. Tymczasem w książce pada informacja, że Adam poszedł na egzamin wstępny za Chiefa i dzięki temu syn sołtysa dostał się na studia we Wrocławiu. To drobiazg, ale sama jestem z rocznika 1989 i pamiętam, jak to wyglądało.


Wracając jednak do samej fabuły ukazanej w “Anonimie”, to okazała się dla mnie dość zaskakująca. Koledzy z dawnych lat – Adam, Kacper, Albert, Michał i Janusz zostają aresztowani w nietypowej sprawie. Chodzi o przestępstwo sprzed kilkunastu lat, do którego doszło w ich rodzinnych stronach. Mężczyźni mieli tego dnia spotkać się w dyskotece u Cygana, aby uczcić fakt, że Michał dostał się na studia. Tego dnia mężczyzna spotkał w lokalu Anglika, z którym wszedł w konflikt. Wraz z Januszem wsadził go do bagażnika samochodu Kacpra, po czym odjechał z pozostałymi kolegami w stronę lasu. Podczas pieczenia kiełbasek na ognisku i picia wódki miało dojść do brutalnego zabójstwa Anglika, a następnie do konsumpcji jego ciała w ramach aktu kanibalizmu.


Policja dowiedziała się o sprawie po latach za sprawą anonimu napisanego odręcznie. Doniesienie budzi spore kontrowersje. Po pierwsze, nie wiadomo, kim był zamordowany – nikt nie zna jego prawdziwej tożsamości. Po drugie, nigdy nie odnaleziono ciała, więc równie dobrze donos może stanowić formę urban legend – mitycznej opowieści, która ma niewiele wspólnego z prawdą. Po trzecie, trudno wskazać motyw działania mężczyzn.


Diana Brzezińska zadbała o to, abyśmy poznali tę bulwersującą historię z różnych perspektyw. Z tego względu oddała głos różnym bohaterom – mamy rozdziały, w których wypowiada się Monika Wyrwa (adwokatka Adama), Laura Szczygieł (jego żona), sam Adam itp. Pisarka najwięcej miejsca poświęciła samemu Adamowi – mężczyzna znajduje się w dość specyficznym położeniu. Twierdzi bowiem, że sam nie wie, co wydarzyło się tej nocy, bo niczego nie pamięta. Czy rzeczywiście niczego nie pamięta, a jeśli tak, to dlaczego?


Muszę przyznać, że zakończenie “Anonima” zmieniło moje postrzeganie głównych bohaterów. W tej książce nie wszystko okazuje się tym, czym wydawało się na początku. Diana Brzezińska zastosowała dość ciekawy zabieg. Choć książka nie jest częścią żadnej cyklu, przywołała w niej postać sędziego Przemysława Wilka, którego kojarzę z przygód prokurator Gabi Sawickiej. 

Komentarze