“Do trzech razy szczęście” – Krystyna Mirek

Ostatnio Krystyna Mirek rozpieszcza swoje czytelniczki – wydaje jedną książkę za drugą, przez co nie mogę narzekać na brak atrakcyjnej lektury. Bardzo polubiłam Klarę, Annę i Łucję, czyli trzy pokolenia kobiet z tej samej rodziny i trochę żal mi się z nimi rozstawać. Tymczasem powieść “Do trzech razy szczęście” kończy całą trylogię. Jak ją oceniam?



Klara nadal stara się łączyć pracę zawodową z dziennym studiowaniem psychologii, ale idzie jej to coraz gorzej. Dziewczyna zmaga się z permanentnym zmęczeniem, które nasila się z każdym dniem. W kawiarni nie tylko przygotowuje kawę dla gości, ale też stara się wspierać swojego kolegę – Tomka. Chłopak bardzo przeżywa zdradę swojej dziewczyny, Julki. Młoda kobieta równolegle spotykała się z innymi mężczyznami, którzy kupowali jej drogie prezenty. Myśli Klary coraz częściej zaprzątają też problemy Maksa, którego tata przechodzi poważne leczenie. Niestety, dziewczyna ma coraz mniej czasu dla samej siebie. Na wykładach jest nieprzytomna, a jej zaległości związane z nauką narastają.


Tymczasem Anna przyzwyczaja się do mieszkania z Andrzejem i wciąż odczuwa wewnętrzny niepokój. Nie podoba jej się, że mężczyzna nie przewiózł do niej wszystkich swoich rzeczy i przeprowadza się na raty. Obawia się, że znany pisarz coś przed nią ukrywa i dlatego nie angażuje się w związek na 100 procent. Czy mama Klary ma rację?


Z kolei Łucja, przestaje patrzeć na społeczne konwenanse i robi to, co dyktuje jej serce. Mieszka u Wiktora, mimo że mężczyzna wciąż formalnie nie otrzymał rozwodu. To jej jednak nie przeszkadza, bo jego bliskość zastępuje jej papierek. Niestety, wkrótce na jaw wychodzą różnice związane z oczekiwaniami. On chciałby skorzystać z okazji i przeprowadzić się do bloku w Krakowie, gdzie miałby blisko do różnych instytucji kultury i sklepów. Łucja przywykła do życia w domu z ogrodem. Nie wyobraża sobie, że mogłaby się nagle przeprowadzić do dużego miasta. Czy miłość tych dwojga przetrwa i okaże się silniejsza od preferencji? 


Muszę przyznać, że trylogia jest dość nierówna pod względem literackim. Pierwszy i ostatni tom są bardzo dobre i dopracowane – budują napięcie i podtrzymują w czytelniku zainteresowanie lekturą. Drugi ma bardzo mechaniczne i rwane zdania, co momentami mi przeszkadzało. Niemniej całą serię przeczytałam z ogromną przyjemnością. Gorąco polecam Wam powieść Krystyny Mirek pt. “Do trzech razy szczęście”.

Komentarze