- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
Lubię książki Oli Pflumio, które są poświęcone neuroatypowosci i zawsze mają postać wywiadów, przez co ukazują realne problemy osób z ADHD. Uważam, że autorka za ich sprawą pomaga wielu ludziom. Sama czytając poradniki, w tym Oli Pflumio, po raz pierwszy pomyślałam, że mogę mieć ADHD. Teraz już jestem tego pewna i żałuję, że ta wiedza nie przyszła do mnie wcześniej. Może inaczej odnalazłabym się w gimnazjum i liceum, gdzie było mnóstwo nudnych przedmiotów, na których z trudem potrafiłam usiedzieć. Wówczas nie rozumiałam, dlaczego tak źle czułam się na trzech lekcjach języków obcych pod rząd – dziś wiem, że potrzebuję większej zmienności. Wracając jednak do samego przedmiotu recenzji, jest nim najnowsza książka Oli Pflumio pt. “My rodzice z ADHD”.
Rodzice z ADHD nie mają łatwego życia, ponieważ opieka nad dzieckiem wymaga dobrej organizacji i doskonałych funkcji wykonawczych. Tymczasem mają w tych obszarach duże deficyty. Na dodatek ADHD jest dziedziczne, przez co ich pociechy również zdradzają objawy zaburzeń neurorozwojowych. Wśród maluchów z nadpobudliwościa psychoruchowa z deficytem uwagi nie brakuje high need babies, czyli wysoko wymagajacych niemowląt, które są “nieodkladalne”, bo od razu się budzą. Starsze dzieci. ADHD reagują bardzo impulsywnie i brakuje im zasobów do nauki w szkole wzorowanej na modelu pruskim. Silne emocje po obu stronach często utrudniają rodzicom porozumienie z ich pociechami. Z drugiej strony wielu opiekunów ma wyrzuty sumienia, że wybucha złością i krzyczy na dzieci.
Gdy na świat przychodzi dziecko, całe życie rodziców zaczyna kręcić się wokół niego. Jest to trudne nawet dla osób neurotypowych, a co dopiero ADHD-owcow. Nagle brakuje czasu na sen, przez co opiekunowie z nadpobudliwościa psychoruchowa z deficytem uwagi jeszcze gorzej radzą sobie z codziennymi wyzwaniami. Nie potrafią podjąć najprostszych decyzji ani zorganizować się, żeby wyjść z dzieckiem na spacer, przez co często czują się niewystarczający. Do tego brakuje wyjść do pracy, na spotkania ze znajomymi i imprezy, które wcześniej dawały solidną dawkę dopaminy. Bez niej ciężko dokańczać różne sprawy i łatwiej zapomina się o obowiązkach.
W jednym z rozdziałów przeczytałam wypowiedź matki, która stwierdziła, że wiedząc o swoim ADHD, prawdopodobnie nie zdecydowałaby się na dzieci. Macierzyństwo ją przerosło, bo nie wiedziała, na co się porywa. Brakowało jej zasobów do opieki nad pociechami. Na domiar złego, pierwsze miało autyzm, co wykształciło w niej lęk i wzmożoną czujność. Niełatwo zajmować się dzieckiem wymagającym i tak różnym od siebie. Trudno też wychowywać pociechę z ADHD, bo obie strony mają podobne deficyty i problemy z impulsywnością.
Kiedy dziecko boryka się z zaburzeniem neurorozwojowym, rodzic sam czuje się zmęczony. Nierzadko wtedy do głosu dochodzi lęk, a wraz z nim pojawiają się problemy z podejmowaniem podstawowych decyzji – co ugotować na obiad, kiedy wyjść na spacer, jak ubrać dziecko etc.
Jakby tego było mało, każde dziecko w końcu dorasta i idzie do szkoły, a tam nie ma żadnych udogodnień dla uczniów z ADHD. Nawet mając orzeczenie z poradni psychologiczno-pedagogicznej, nie można liczyć na przyznanie nauczyciela wspomagającego. To prawo przysługuje tylko dzieciom z ASD. Szkoła często okazuje się tortura dla dzieci z nadpobudliwościa psychoruchowa z deficytem uwagi, ponieważ muszą one przez 45 minut siedzieć nieruchomo w ławce. Teoretycznie orzeczenie obliguje placówkę do dostosowania otoczenia do potrzeb ucznia – w praktyce wielu nauczycieli nie wierzy w ADHD. Uważa, że to wymysł naszych czasów, który usprawiedliwia lenistwo i każdy ma sobie jakoś radzić, dopasowując się do istniejących warunków. Oczywiście najlepiej, gdyby wszyscy byli tacy sami, nawet gdy różni ich oprogramowanie mózgu.
W swojej książce Ola Pflumio nie ogranicza się tylko do matek, ale też oddaje głos ojcom. Jeden z nich opowiada o tym, jak z powodu ADHD często wybuchał na swoje dzieci. Często też czuł potrzebę zmiany, przez co przeprowadzał się z całą rodziną. Miał problemy z organizacją i regulacja emocji, co doprowadziło do kłótni z partnerką i rozwodu. Teraz, gdy się, że zmaga się z ADHD, może z większą świadomością podchodzić do codziennych wyzwań, dlatego udało mu się zbudować świetne relacje z dziećmi.
Bardzo często szkoła nie rozumie, czym jest ADHD i autyzm. Niestety, potwierdzają to też moje osobiste obserwacje. Mogłoby się wydawać, że nauczyciele, psycholodzy czy pedagodzy, którzy pracują w tych placówkach, naprawdę znają się na zaburzeniach neurorozwojowych. Rzeczywistość jednak pokazuje, że pracownicy szkoły są uprzedzeni do uczniów z autyzmem i ADHD. W książce Oli Pflumio opisano przypadek rodzeństwa – nauczycielom udało się dotrzeć do chłopca z ASD, ale już totalnie nie dawali sobie rady z jego bratem z AuDHD. Uznali, że najlepsze dla niego będzie nauczanie indywidualne, skoro tak łatwo się rozprasza. Tymczasem on potrzebował kontaktu z rówieśnikami. Pokazuje to tylko, że nie ma co ślepo ufać nauczycielom. W skrajnych przypadkach zdarza się, że nawet nie próbują ustalić prawdy, tylko z góry sami przyjmują scenariusz, który im odpowiada.
W Anglii system jest dużo lepiej przygotowany na dzieci neuroatypowe. Jedna z mam opowiadała, jak szkoła dochodziła, co się wydarzyło, a nie z góry zakładała, że jej syn chciał komuś zrobić krzywdę. Tymczasem ten reagował w sposób odroczony – potrafił sobie nagle przypomnieć, że kolega dzień wcześniej się z niego naśmiewał i być dla niego niemiłym. W polskiej szkole brakuje takiej dociekliwości – oczywiście nie zawsze, ale bardzo często to się zdarza.
Na koniec Ola Pflumio rozmawia z coachka ADHD, która podkreśla, że porady dla rodziców często nie uwzględniają ich neuroatypowosci. W rezultacie za dużo się od nich oczekuje. Tymczasem rodzic nie odpowiada za szczęście dziecka, bo nie wszystko od niego zależy – może nie mieć wpływu na to, że jego pociecha budzi się w kiepskim humorze, gdyż za mało spała.
Rodzice z ADHD są bardziej zagrożeni wypaleniem rodzicielskim. Gdy ich układ nerwowy pozostaje niewyregulowany, częściej i łatwiej wybuchają. Wielu z nich ma też problemy z sensoryka, w tym z nadmiernym hałasem generowanym przez ich dzieci. Niekiedy warto odpuścić sobie pewne sprawy i zaufać w sprawczość dziecka, np. w to, że samo znajdzie rozwiązanie zaistniałego problemu. Najważniejsze jest jednak to, aby rodzice z ADHD przestali porównywać się z innymi – każdy z nas jest w czymś lepszym, a z czym innym radzi sobie zdecydowanie gorzej.
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje

Komentarze
Prześlij komentarz