- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
Zawsze z radością witam nowe powieści Izabeli Janiszewskiej – autorka wydaje ok. 2 w skali roku, przeprowadzając do każdej research. Bardzo ciekawie opowiadała o zbieraniu informacji na Festiwalu Książki w Opolu. Wspominała o specjalistach, z którymi współpracuje – niektórzy z nich nie chcą być ujawnieni z imienia i nazwiska. Pisarka docenia ich zaangażowanie i zaufanie, jaka ja obdarzają. Tylko raz spotkała się z odmową na etapie researchu – szpital psychiatryczny nie chciał zdradzić, czy zaproponowana przez nią droga ucieczki jest prawdopodobna. O czym opowiada jej najnowsza powieść pt. “Zamknięte w lodzie”?
Zacznę od tego, że Izabela Janiszewska w pełni wstrzeliła się w moje oczekiwania. Nie tylko lubię thrillery w jej wydaniu, ale też mam ogromną słabość do psychologii. Dowiedziałam się, że autorka również się nią interesuje, przez co wszystkie wątki są bardzo wiarygodne.
Anita zajmuje się zbieraniem dowodów w miejscach, w których doszło do przestępstwa. Niestety, jest nowa w zespole zdominowanym przez mężczyzn, przez co nikt nie traktuje jej poważnie. Sytuacji nie ułatwia fakt, że musi współpracować ze swoim eks, który zdradzał ją z innymi kobietami. Borys nie szczędzi jej złośliwości i uszczypliwości – od czasu do czasu swoim zachowaniem próbuje ją skłonić do powrotu.
Najpierw dochodzi do samobójstwa samodzielnej matki – Anicie od początku coś nie pasuje w tej sprawie. Uważa, że żadna kobieta w depresji nie fatygowałaby się na drugi koniec miasta, aby poderżnąć sobie gardło. Panie raczej wybierają mniej brutalne rozwiązania. Kobieta postanawia zrobić rozpoznanie na własną rękę, co nie podoba się Borysowi. Z drugiej strony przyczynia się do zadzierzgnięcia przez nią nowej znajomości.
Maciej Wajda jest świetnym psychoterapeuta, który specjalizuje się w traumie i fudze dysocjacyjnej. Do specjalisty zgłasza się mężczyzna, który twierdzi, że jej doświadczył. Opowiada, że nie pamięta ponad tygodnia ze swojego życia. Po tym, jak stracił pracę, wyjechał na święta do rodziców, ale nigdy do nich nie dotarł. Ocknął się w barze pod Warszawą, nie pamiętając nic z ostatnich dni. Mężczyzna boi się, że mógł w tym czasie kogoś skrzywdzić, ponieważ w swoim samochodzie znalazł zakrwawione rzeczy. Maciej zgadza się poprowadzić jego terapię, ale wkrótce zauważa, że pacjent z nim pogrywa i może stwarzać zagrożenie dla jego przyjaciółki, Emmy. W związku z tym zgłasza sprawę Anicie, którą niedawno poznał.
Z czasem w Warszawie dochodzi do kolejnych samobójstw. Sprawa robi się coraz bardziej skomplikowana i pojawia się w niej wiele nowych wątków. Czy te jakoś się ze sobą łączą?
Swoją drogą – od początku miałam pewne przypuszczenia, ale nie umiałam ich połączyć z prologiem, w którym opisano sprawę sprzed lat. W pewnym momencie nawet uznałam, że ten prolog nie zostanie jakoś mocno wyjaśniony w treści książki i będzie miał znaczenie poboczne. Muszę jednak przyznać, że Izabela Janiszewska rozegrała to po mistrzowsku. Zarzuciła czytelnika różnymi tropami, przez co lektura cały czas napędzała mózg do myślenia. Dosłownie nie potrafiłam się od niej oderwać i nawet nie zauważyłam nadciągającej ulewy.
“Zamknięte w lodzie” stanowi pierwszy tom nowego cyklu. Polubiłam Anitę, więc liczę na to, że jej losy doczekają się ciekawego rozwinięcia. Nie mogę też doczekać się, aż poznam sekrety Macieja Wajdy – psychoterapeuta okazał się bardzo intrygującą postacią.
Izabela Janiszewska
książka
powieść kryminalna
recenzja książki
thriller
Wydawnictwo Czwarta Strona
Zamknięte w lodzie
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje

Komentarze
Prześlij komentarz