“Białe Madonny” – Agnieszka Płoszaj

Agnieszka Płoszaj powraca z nową serią kryminalną, w której, co ciekawe, pojawiają się dobrze znani bohaterowie. Możemy poznać dalsze losy Zojki Sterlak i Mariusza Kardasa – nieoczekiwanie ich zespół wzbogaca się o Kubę, który został przeniesiony z komendy miejskiej do wojewódzkiej. Wszystko to sprawia, że książka nabiera na atrakcyjności i możliwe staje się wprowadzenie nowych wątków. Dlaczego warto sięgnąć po powieść “Białe Madonny” autorstwa Agnieszki Płoszaj?


 



Marta Dziedzic wychodzi na wolność po 9 latach spędzonych za kratkami – skazano ją za śmierć dziecka. Jej kilkumiesięczna córeczka utopiła się w wannie, gdy zajmował się nią kilkuletni Ignacy, ponieważ matka znajdowała się pod wpływem narkotyków i alkoholu. Kobietę potraktowano jako dzieciobójczyni, chociaż jej naganne zachowanie doprowadziło do nieszczęśliwego wypadku. Marta nie planowała pozbawiać córki życia, zwłaszcza że jej śmierć skomplikowała wiele spraw.


Po tym, jak Dziedzic wychodzi na wolność, jej matka i brat usiłują nawiązać z nią kontakt. Zależy im na rodzinnym pojednaniu i tym, żeby Marta wyszła na ludzi. Niestety, kobieta nadal jest zbuntowana i ma gdzieś swoich bliskich – nienawidzi swojej matki, a brata traktuje jako jej stronnika. Wkrótce w mieszkaniu wynajętym przez konkubenta Marty zostają znalezione jej zwłoki. Ktoś nieudolnie upozorował złoty strzał, a prokurator robi wszystko, aby sklasyfikować sprawę jako samobójstwo.


W trakcie śledztwa wychodzą na jaw inne “grzeszki” Marty Dziedzic. Dochodzi też do kolejnej śmierci upozorowanej na samobójstwo. Zoja nie zamierza też odpuszczać Filipowi i Marii Dziedzic – ten pierwszy prowadzi jogę z psami, natomiast jego matka jest emerytowaną sędzią. Mimo że przeszła w stan spoczynku, wciąż ma mnóstwo znajomości, które pozwalają jej odsunąć Sterlak od śledztwa. Oczywiście Zoja nie byłaby sobą, gdyby nie próbowała dociec prawdy na własną rękę…


Równolegle Kardas musi zmierzyć się z demonami przeszłości – ktoś, z kim kiedyś robił nie do końca legalne interesy, nagle upomina się o niego i żąda pomocy. Mariusz nie chce jej udzielać, ale też czuje się przyparty do muru. Jeśli tego nie zrobi, wszyscy dowiedzą się o jego przeszłości, co może zakończyć się wydaleniem z policji.


Z kolei do Kuby – nowego partnera Zojki Sterlak – wydzwania jego eks, z którą niemal stoczył się na samo dno. Kobieta silnie na niego oddziałuje, chociaż mężczyzna ma świadomość, że nie powinien jej wpuszczać do swojego życia, gdyż nic dobrego z tego nie wyjdzie. Rozum mówi swoje, a emocje popychają go do czegoś innego…


Muszę przyznać, że bardzo dobrze czytało mi się “Białe Madonny” autorstwa Agnieszki Płoszaj, bo książka jest wielowątkowa, przez co nie groziła mi nuda. Mam nadzieję, że po tak intrygującym zakończeniu wkrótce pojawi się kolejny tom przygód Zojki Sterlak i Mariusza Kardasa. W omawianej powieści główna bohaterka po raz pierwszy mnie nie irytowała – w poprzednich częściach sprawiała wrażenie rozkapryszonej i zblazowanej dziewczyny.

Komentarze